16.11.2014

Kagerou Daze V - Yobanashi Deceive 4 cz.2

Szósty rozdział piątego tomu. Druga część z trzech.

Angielskie tłumaczenie: pocha [x]
Korzystałam z chińskiego tłumaczenia przy wstawianiu przerw pomiędzy partiami tekstu.

Pierwszą i drugą część dzieli pewien okres czasu, może dzieje się to na następny dzień? Wiadomo tyle pomiędzy nimi była gwiazdka.
Zapraszam do czytania, tylko przygotujcie chusteczki.

pierwsza część
druga część
trzecia część

Masterpost noweli



"Pokój 107" na końcu budynku z jednoosobowymi pokojami.
Siedząc na nieco przybrudzonym dolnym łóżku jednego z dwóch piętrowych łóżek - tym moim łóżku - tak jak zwykle rozmawialiśmy podczas  specjalnego spotkania.
Dzisiejszy temat brzmiał - "My, znani w tym ośrodku jako 'potwory'... serio nie możemy na to dłużej pozwalać". Jakoś tak.
Właściwie... ta sprawa, wręcz wyjątkowo, zupełnie nie posunęła się do przodu. Co więcej, najwyraźniej nasza opinia coraz to bardziej się pogarszała dzięki plotkom rozsiewanym po całym ośrodku.

Na przykład - "Ponoć każdej nocy słychać zawodzenie z najdalszej kabiny w toalecie dziewczyn na pierwszym piętrze, choć wokół nie było ani jednej żywej duszy.
Do tego, wszyscy zdawali się twierdzić, że "ten duch zawsze nawiedza nasz pokój". Serio, kto w ogóle wymyślił tę plotkę?
I wcale nie nawiedza - ona tu z nami mieszka, do cholery!
Spytałem się o to Kido, ale ona, widocznie mając swojego podejrzanego, rzuciła w gniewie - Zbiję na kwaśne jabłko tego, kto to wymyślił...!
Postanowiłem wybić jej ten pomysł z głowy.

Inny przypadek - "Pracownik, któremu jedno z dzieci z pokoju 107 coś powiedziało, zniknął następnego dnia. To musiała być sprawka piekielnych dzieci."
Początkowo zgłupiałem przez tę plotkę, ale Seto zaraz - A właśnie, to był ten, który wcześniej nosił damską bieliznę. Zniknął po tym jak się zapytałem "A czy to nie jest złe?"
Więc myślę, że też to jest nasza wina.
A dlaczego to robił, ani dlaczego odszedł, tego my, dzieci, nie za bardzo rozumieliśmy.

I ostatni - "Ponoć ktoś z budynku z jednoosobowymi pokojami ciągle wącha koty". Akurat ten był o mnie. To strasznie zawstydzające.

Te podłe pogłoski z każdym dniem coraz bardziej się piętrzyły, aż my w końcu nie mogliśmy nawet próbować ich rozwiać.
...No cóż, nie było żadnego "my". Reszta nawet nie raczyła próbować, więc to na mnie spadło to zadanie.
I dziś również wymieniłem te plotki jako przykłady, i spojrzałem na innych z nadzieją, że wpadli na pomysł.

- Myślę, że Kano jest obrzydliwy - odpowiedziała Kido, bez cienia wahania w spojrzeniu.
- Ech? A-ach... że co?
Ta bezlitosna odpowiedź zbiła mnie z tropu. Za tymi słowami kryło się jakieś drugie znaczenie czy nie?
- Obrzydliwy.
Nie, nie, znaczenie było jak najbardziej na widoku.
- Ach, ja się nie pytałem co myślicie o moim wąchaniu kotów. Pytałem się was o to, co powinniśmy zrobić...
Starałem się załagodzić ostre słowa Kido i skupić naszą uwagę na temat spotkania, lecz Kido tylko ziewnęła śpiąco, jakby niezbyt ją to obchodziło.
Łzy zaczęły zbierać mi się w oczach. Dlaczego nazwała mnie "obrzydliwym"? Ja tylko chciałem dobrze.
Jakby zgadując moje myśli, Seto pochylił się ku mnie - To nie jest obrzydliwe. Ja też tak robię.
...Wybacz, Seto. Myślę, że chodziło o wstręt do czegoś, co robi się cały czas.
- A właśnie, ile jeszcze będziemy o tym rozmawiać? W ogóle jest w tym jakiś sens? - pytała się Kido przecierając oczy ze zmęczenia.
- Uu... Nie, to... Masz rację. - Nie miałem nic innego do powiedzenia.
Nawet jak naciągałem tą dwójkę niemal każdej nocy na spotkanie, to w sumie nigdy nie znaleźliśmy żadnego sposobu na zmianę sytuacji.
- Wiecie... Ale jeśli tak dalej będzie, to oni nas stąd wyrzucą tak na serio, nie?
- W-wyrzucą nas?
Słysząc me słowa, Seto zaczął się trząść nerwowo.
Właściwie to czego dokładnie są zrobione kanaliki łzowe Seto? Umiejętność wyprodukowania tylu łez w tak krótkim czasie była dość imponująca.
- Aa, spokojnie. Już dobrze, nie płacz.
Poklepałem go po plecach, a Seto skinął lekko głową ocierając łzy.
Dobre w nim jest to, że jak płacze, to niezbyt długo. Ale i tak prawdziwa z niego beksa.
- Nieważne. Nie wydaje mi się, żeby było źle na tyle, by nam powiedzieli "Wynocha stąd" czy coś w tym stylu. Myślę, że pracownicy trochę się nas boją, więc może gdyby nas trochę polubili...
- P-polubili...?
Niby tak powiedziałem, ale nie miałem żadnego pomysłu w głowie.
W końcu, czy obdarzenie nas pozytywnymi uczuciami jest naprawdę możliwe?
Nawet jak nie żadnego niższego tytułu od "potworów", ale skoro nosiliśmy to miano, to co powinniśmy zrobić, by przynajmniej poprawić swą reputację do miana "człowieka"?

- ...Zasnęła.
Gdy tak sobie myślałem, Kido, nadal siedząc, miała spuszczoną głowę.
To pewnie dlatego nie zareagowała przemocą na keigo Seto.
Ale nie było też żadnego powodu, by ją obudzić i znowu wprawić ją w złość.
Podłożyłem dłoń pod jej plecy i ostrożnie położyłem ją na łóżku. Kido wszystkich traktowała chłodnie i wyniośle, ale naprawdę wyglądała uroczo, gdy już po cichu zasnęła.
- Serio, ona wcale nie przypomina problematycznego i strasznego dzieciaka.
Delikatnie pacnąłem palcem w policzek Kido, i zaśmiałem się cicho, a Seto również zachichotał, dodając - Póki nie jest na nikogo zła.
W tym momencie Kido coś wymruczała we śnie, przez co Seto podskoczył z piskiem.
Gdyby inni widzieli ich teraz, to nawet ci roznoszący plotki byliby zaskoczeni i stwierdzili, że nie ma się czego obawiać.
Ale... ja nigdy nie opowiadałem o tym innym.
Właściwie, to nawet ja wziąłem Kido za ducha i strasznie bałem się wtedy, gdy po raz pierwszy się spotkaliśmy.
Jeśli my, ludzie, nie będziemy się porozumiewać... jeśli nawet nie będziemy próbować, to nigdy nie poznamy prawdy.
Byłoby lepiej, gdyby inni to zrozumieli, ale ciężko jest im to powiedzieć. Gdyby tak było, to moglibyśmy wszyscy żyć ze sobą razem w zgodzie. Ale problem tkwi w tym...

- Czyli... problem tkwi w naszych oczach... - powiedział Seto wdrapując się na łóżko, z którego wcześniej zaskoczony spadł.
- Przepraszam, znowu to słyszę... - Jego oczy po raz kolejny niezauważenie zmieniły kolor na czerwony.
Uśmiechnąłem się lekko, mówiąc w myślach (To nawet fajnie że masz taką moc, akurat teraz, gdy Kido śpi). Seto uśmiechnął się radośnie i cicho odpowiedział - Zatem zróbmy z niej użytek.
(Serio, co to jest za moc? To... musi być jedna z takich, które widzieliśmy w telewizji, nie?)
- Em... Myślę... Znaczy się, naprawdę powinniśmy się kogoś zapytać...
Gdy mówił, oczy Seto znowu wypełniły się łzami.
(Ahaha, sorka za to. Aa, nikomu o tym nie możemy powiedzieć, okej?)
- T-tak, to... byłoby straszne...
Prawda. Wcześniej, na naszych spotkaniach, mówiliśmy o tym, że "jesteśmy nazywani 'potworami' tylko dlatego, że mamy moce oczu".
Tak szczerze, to cała nasza wiedza na temat naszych mocy pochodziła jedynie z naszego doświadczenia. Ze mną było w porządku, ale Kido i Seto nawet teraz nie potrafili w pełni kontrolować swojej mocy.
Gdybyśmy wszyscy umieli nad nimi panować, byłem pewien, że zniknie może więcej niż połowa krążących o nas plotek.
Propozycja "A nie powinniśmy się o to zapytać kogoś dorosłego?" również została wzięta pod uwagę.
Niestety oglądany przez nas w tamtym czasie serial szybko odsunął tę myśl.
Tamtego dnia puścili serial "Psychometrer Eiji" opowiadający o chłopcu, który potrafił czytać w myślach. Podczas gdy żartowaliśmy sobie z tego, jak bardzo on przypominał Seto, chłopiec został złapany przez tajemniczą organizację, poddany strasznym eksperymentom, po czym zmarł.
...A w tamtej chwili nasze miny - zwłaszcza ta Seto... mogły być z grubsza opisane jako "wrzucone do chłodni i pozostawione tam na długi okres czasu".
W tej szczególnej chwili wspólnie doszliśmy do wniosku, że "na ludziach z nadprzyrodzonymi mocami robi się eksperymenty, a później oni giną".
Wtedy, po upłynięciu paru minut myślałem, że Seto znowu zacznie drżeć, jednakże po prostu po cichu schował się pod swymi kocami i nie wychodził spod nich przez resztę dnia.
Po tym dniu słowo "Psychometrer" stało się dla Seto słowem zakazanym, a dla Kido magicznym, która czasem je wyszeptała po to, by zobaczyć reakcję Seto.
I z tego powodu nasze moce pozostały sekretem, skrywany w tym pokoju, jako jedyny.
(Znaczy się, nie wiemy prawie nic o tych mocach, ani skąd się wzięły, ani dlaczego się pojawiły... Nie jest to trochę straszne?)
- I to bardzo... Zwłaszcza że moja i Kido sama z siebie się włącza...
Westchnął Seto.
Jego moc "czytania innym w myślach" zdawała się mieć różną siłę w zależności od czasu i miejsca. Gdy ta była największa, potrafił wyczuć "emocje" celu i jego "wspomnienia z przeszłości".
I odwrotnie, gdy ledwo się ujawniała, tak jak teraz, Seto mógł tylko słyszeć "słowa, które świadomie pojawiły się w umyśle celu".
Pewnego razu Seto próbował mi nieporadnie objaśnić mi szczegóły, ale było jeszcze tyle rzeczy, które mógł zrozumieć tylko sam właściciel mocy.
(Wy oboje macie strasznie kłopotliwe moce. Zwłaszcza Kido, ponieważ każdy, kto na nią spojrzy, może zobaczyć, kiedy aktywuje się jej moc.
Teraz jest to mniej nieprzewidywalne, ale Kido nadal widocznie nie miała kontroli nad swoją umiejętnością "stania się niewidzialnym".
Choć widocznie ujawniała się wtedy, gdy się rozgniewała, a przynajmniej tak mówiła, ale, tak poważnie, jaka stała za tym przyczyna?
Na szczęście nie zdarzyło się jeszcze nic bardzo złego... Chciałbym tak myśleć, ale i tak wciąż ważne jest to by nauczyć się panowania nad mocą zanim zdarzy się coś strasznego.
Ale... czy istnieje jakiś sposób?
- Byłoby fajnie, gdybyśmy umieli jakoś powstrzymać te moce...
(Powstrzymać, tak...? Wiesz, powinieneś najpierw powstrzymać swoje łzy, nie?)
Pomyślałem to z uśmiechem, a Seto zawstydzony kiwnął głową i mruknął zgodnie.
(Wiesz, żarty sobie, ale może coś w tym jest. W sumie, to gdy nie płaczecie, to nie pojawiają się u was wasze moce.)
- A-ale to u mnie niemożliwe... Ja chcę to zmienić, ale to ciężko...
Seto wyglądał na przybitego.
(Przy okazji, swojego zwyczaju z keigo też nie zmieniłeś.)
- Aa... tak. Przykro mi.
Widząc go przygnębionego, było oczywiste, że nie robił tego specjalnie.
Kido również powinna to wiedzieć, lecz mimo to nie okazywała żadnej chęci porzucenia swego okropnego zachowania wobec nawyku Seto.
Tak szczerze, to widząc ich nieporadność w takich chwilach, byłem pewien swych własnych możliwości. Była to niepokojąca myśl.

Nie... Właściwie większość dzieci była nieporadna. Już wcześniej taka myśl mi wpadła do głowy, ale naprawdę nienawidziłem tej części siebie, która z góry patrzyła na "ludzką naturę" innych.
- Wiesz, Kano, ty to jesteś niesamowity. Potrafisz kontrolować swą moc, może nawet mógłbyś pomóc nam z naszą.
Seto powiedział to uśmiechnięty, ale z jakiegoś powodu wcale nie było mi miło to słyszeć.
(Echh? To nieprawda! Ze mną jest tak samo jak z wami. Nie wiem jeszcze tylu rzeczy, tylu jeszcze się boję...)
- ...Hm?
Seto, który miał mi czytać mi w myślach, przekręcił nieco głowę.
Szybko rzuciłem na niego okiem, a wówczas czerwony odcień zniknął z jego oczu, zastąpiony przez ich zwykły kolor.
- T-to dziwne. Myślałem, że przestało! Hmm... Przykro mi, to zawsze tak jest - Seto zwiesił głowę.
- Um, aach, nic nie szkodzi! Nie martw się o to. - Zmusiłem się do uśmiechu.
- Ale tej ostatniej rzeczy, o której myślałeś... Niezupełnie zrozumiałem...
- ...Ach, już wiem. To musiało— no wiesz, twoja moc się wyłączyła, to moje myśli musiały być trochę niezrozumiałe?
- T-tak, chyba tak. Aaaach... Głupia taka moc, co się nagle pojawia i znika - mówiąc to, ramiona mu opadły.
- Nieważne, nie jest tak źle. Wiesz, że to nawet śmieszne, jak się wkurzasz na swoją moc? - Powiedziałem z przekąsem, na co Seto oburzony wydął swe policzki. - Nie śmiej się ze mnie!
- Ale ja... naprawdę muszę się zmienić! To nie jest miłe uczucie, gdy wszystkim ciągle przynosi się kłopoty - powiedział Seto z przejęciem. Jeszcze przed chwilą był pewny siebie, lecz teraz wyglądał na bezradnego.
- Ahaha, tylko spokojnie. Nawet bez zmuszania się do nagłej zmiany, to...

- ...jest źle.
To Kido mi właśnie przerwała.
Jej słodka, senna mina zmieniła w zwykłą nieprzyjemną, a w tej chwili dziewczyna przeszywała Seto spojrzeniem.
- Keigo. Kiedy zamierzasz się go pozbyć?
W odpowiedzi na jej cichy głos Seto bezgłośnie jęknął.
Dawno się przyzwyczaiłem do takich rozmów, ale nie wiadomo dlaczego mnie to zdenerwowało, więc przerwałem im, nim zdołałem się powstrzymać.
- ...Brzydko robisz, wiesz? - powiedziałem, a Kido, wciąż leżąc na plecach, odwróciła wzrok od Seto ku mnie.
- Coś ty powiedział? - powiedziała, powoli wstając i wciąż patrząc na mnie.
Zazwyczaj to w takiej chwili po prostu bym się uśmiechnął i próbował załagodzić sprawę, ale dziś nie mogłem zapanować nad swym gniewem.
- Czy ty w ogóle słuchałaś Seto? Nie mówił, że chce się zmienić?
- Ale się nie zmienił, nie? Choć w kółko mu o tym powtarzam. - wycedziła Kido, ani myśląc przestać.
Słuchając naszej wymiany zdań, Seto wydawał z siebie "u-um...", jakby chciał się wtrącić.
Ale dziś nic mnie nie powstrzyma.

- ...Wkurza mnie to.
Mogłem, wręcz powinienem się zamknąć, lecz powiedziałem to jak naprawdę się czułem. I zaraz po tym wszystkie me myśli wylewały się przez usta.
- Nie myślisz o innych, przez cały czas jesteś uparta i robisz to, co ci się żywnie podoba. Za kogo ty się masz? Serio, nie mogę już na to dłużej pozwalać. Kido, ty...
Nagłe uderzenie smagnęło mnie w twarz, mocno zachwiawszy mym polem widzenia.
Zaskoczony wypadkiem wydarzeń me myśli zatrzymały się na chwilę, lecz usłyszawszy cichy, niemal bezgłośny jęk przerażonego Seto, zrozumiałem, że Kido właśnie mnie spoliczkowała.
- To bolało.
Zmierzyłem wzrokiem Kido.
Mroczne uczucia, których nigdy wcześniej nie doświadczyłem, zaczęły wypełniać me serce.
Kido również okazywała jawną wrogość.

- Niby kto nigdy nie myśli o innych? Przyganiał kocioł garnkowi. Ty nic o mnie nie wiesz.
Mówiąc to, oczy Kido przybierały odcień czerwieni.
I w tym samym czasie jej nikczemna dłoń, którą mnie uderzyła, powoli zaczynała znikać.
Mimo tego nie poczyniłem kroków by ją uspokoić tak jak zwykle, a jedynie burknąłem z pogardą.
- Ty się tylko nade mną pastwisz, więc skąd miałem coś wiedzieć? Nie jestem Seto, wiesz o tym? I co, teraz tak po prostu sobie znikniesz? Jakie to szczęście mieć taką przydatną moc.
Wiedziałem, że można było to lepiej powiedzieć, ale teraz ledwo radziłem sobie z emocjami, gdy wypowiadałem pełne jadu słowa.
Przez twarz Kido przemknęło zmieszanie, jak gdyby nie zrozumiała tego, co właśnie powiedziałem, ale zaraz potem jej twarz poczerwieniała ze złości i rzuciła się ku mnie by złapać za kołnierz.
- ...Ty!
Nagle pchnięty z całej siły przez Kido upadłem bez siły, by cokolwiek zrobić.
Chciałem jej oddać, ale ile bym się nie starał, nie mogłem się ruszyć. Na moje nieszczęście Kido była ode mnie znacznie i niezaprzeczalnie silniejsza.
Przyciskała mnie swoim ciężarem, bezlitośnie okładając mą twarz uderzeniami.
Seto, słysząc odgłosy walki, mógł tylko wykrztusić ledwo słyszalne "eek...!".
- ...To boli...! ...Co... dlaczego ty...
- Zamknij się! Po prostu się zamknij!
Otworzyłem usta, lecz Kido szybko je zasłoniła swoimi rękami. Nie mogąc mówić, mogłem tylko pochrząkiwać i wymachiwać nogami.
Po tym jak mnie uciszyła, na mą twarz zaczęły spływać łzy Kido.
- ...Kano... Ja... cię nienawidzę...!
Przez jej słowa poczułem rozdzierający ból w piersi, nawet me nogi całkiem straciły energię.
To uczucie było inne od piekącego bólu od zadanych ciosów. To uczucie, ból po usłyszeniu jej słów, było zimne i przenikliwe, jakby mnie oblano lodowatą wodą.
Im głębiej znaczenie tych słów zapadały się (?) w mej głowie, tym bardziej zaciskało mi się serce.
Wbrew rosnącemu we mnie przerażeniu, odsunąłem od siebie ręce Kido. Dziewczyna zakryła swoją twarz dłońmi i zaczęła cicho płakać.
Nie miałem pojęcia, co jej powiedzieć, gdy tak płakała.
Co mógłbym jej powiedzieć? Po tym jak wyznała, że mnie nienawidzi, co mógłbym...
- ...Wielkie dzięki.
Mój mózg zaciekle szukał właściwej odpowiedzi, podczas gdy me usta wypuściły nieprzemyślane słowa.
Sam się tego przestraszyłem. Wcale nie chciałem tego powiedzieć, ale... dlaczego tak się stało?
Kido była zdumiona tym, co powiedziałem, i wtedy właśnie zrozumiałem, że zrobiłem coś, czego nie dało się już odwrócić.
Tak szczerze, to chciałem, by mnie uderzyła.
Jeśli miałoby to ją uszczęśliwić, jeśli wtedy by mnie przestała nienawidzić, nie obchodzi mnie to, że będę wyczerpany i cały w sińcach. I tak nie jestem nic wart.
Kido jednak nie podniosła na mnie ręki. Wytarła swe łzy jak gdyby nic, odsunęła się ode mnie i zeszła z łóżka, bez słowa.
- Cz-czekaj, Kido! Ja przepra—
- ...Przestań. Nie odzywaj się do mnie.
Wychyliłem się z łóżka za nią, ale Kido nawet nie odwróciła głowy, gdy mi odrzekła beznamiętnie.
Wciąż zdziwiony rozmyślałem jak się zachować wobec jej chłodnego potraktowania, gdy Seto wyrwał się ze słowami - T-to moja wina!
Po chwili zakrył sobie usta - znów złapał się na używaniu keigo.
Zazwyczaj nie obchodziłby mnie jego nawyk, ale teraz i ja czułem wzbierającą się we mnie nienawiść.
Kido jednak nie skarciła Seto jak zwykle, jedynie powiedziała cicho - Seto, ty też. Przestań.
- ...I jeszcze, opuszczam to miejsce.
Seto i ja oboje zamarliśmy.
- J-jak to...?
- Pracownicy wcześniej o tym ze mną rozmawiali. Powiedzieli, że ktoś chce mnie adoptować... Miałam plan, by im odmówić, ale serio już teraz chcę opuścić to miejsce.
- T-to musi być żart, prawda!? Tamto, że... - zapytał się Seto, a Kido odwróciła się szybko.
- Nie żartuję. I mówiłam, bez kei... nieważne...
Kido skrzywiła się, nim się odwróciła i zakryła się w łóżku kocami. - Jeśli jeszcze raz się do mnie odezwiecie... Tak waz walnę, że się nie pozbieracie - Po tym ostrzeżeniu położyła się w ciszy.
Czyli tamte nie były prawdziwe?

...Cisza trwała w najlepsze.
Nie wymieniliśmy się z Seto spojrzeniami. Oboje wciąż wpatrywaliśmy się w łóżko Kido.
O dziwo Seto nie płakał, ale też nie wyglądało na to, by wstrzymywał swe łzy. Widocznie w wyniku szoku jego umysł nie przetworzył tego, co właśnie miało miejsce.
Ja też nie byłem w stanie nic mówić. Ja również byłem w rozsypce.
Po tym, jak mi powiedziała, że mnie nienawidzi, bym się do niej nie odzywał... Nie miałem pojęcia jak to naprawić.
To pewnie dlatego, że ona wiedziała, że tak się zachowa. By traktować "nienawidzoną" przez siebie osobę jak wroga... To musiało tak być.

- ...Co się z nami stanie?
- ...Kto wie.

Odpowiedziałem krótko na pytanie Seto, oparłem się o łóżko i zamknąłem oczy.
Gdybym tak tego nie zrobił, pewnie bym się na nim wyżył.
Seto pozostał tak przez parę chwil, próbując sklecić kolejne zdanie, ale poddał się, widząc mój brak reakcji. Zostawiając mnie ze słowami "Tak bardzo mi przykro", wspiął się na swoje łóżko.
Niedługo później z góry do mych uszu dobiegł płacz, ale i on skończył się po paru minutach, a wówczas cisza zapadła w całym pokoju.
W owej ciszy różne myśli kłębiły się w mej głowie, lecz niestety nic nie pozwoli nam przywrócić szczęścia, którym cieszyliśmy się jeszcze wczoraj. I nim się spostrzegłem, zasnąłem z tą myślą w głowie.

Dzień wypisania Kido był za tydzień. Przez cały ten czas nie zamieniliśmy ze sobą ani słowa.

2 komentarze:

  1. Takie to smutne... :c
    Biedny Kano, zgadzam się z nim w 100%. Co do Kido.
    Nie rozumiem, czemu miał wyrzuty sumienia...
    Dobra, może rozumiem...
    Ale nie powinien ich mieć. ;_;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. To chyba logiczne, że jest na siebie zły, nie?
      Kido to jego jedyna przyjaciółka... (nie licząc Seto).
      Też bym była na siebie zła.

      Usuń

Komentarz wyraża więcej niż 1000 wyświetleń - napisz coś!