30.12.2014

[Kagerou Daze V -deceiving-] On The Road That Certain Day

Siódmy rozdział piątego tomu - Tamtego dnia na ulicy.

Angielskie tłumaczenie: pocha [x]
Korzystałam też trochę z tłumaczenia fuyuyuu [x]

Masterpost noweli



Wracałem w ciszy do domu w nikłym świetle wieczoru.
Nie czułem ani ciepła ani zimna, jak gdyby me zmysły całkiem przepadły.

Wspomnienie twarzy mej siostry tuż przed jej śmiercią wypaliło się w mych oczach wraz ze wściekłym odcieniem pomarańczy.

Dokąd ja idę? Co ja robię? Ja... nie miałem o niczym pojęcia.

Ale... muszę zrobić to, co kazał mi wąż. Inaczej pozostali będą w niebezpieczeństwie. Powiedział, że ich zabije... Jeśli nie dotrzymam obietnicy, z pewnością wykorzysta on najpodlejsze metody, by spełnić swe groźby.

A mi nawet nie wolno było umrzeć.
... Ale nie wolno mi też nikomu wyjawić prawdy.
Jedynym powodem, dla którego wciąż powłóczyłem nogami, były słowa węża rozlegające się w mej głowie.

- Ułaa— aaach!

Szedłem w takim oszołomieniu, że aż straciłem grunt pod stopami i upadłem na ziemię. Uderzyłem kolanami w beton, a przez ciało przeszedł ostry tętniący ból.

- ...!

Podparłem się o słup niedaleko i podniosłem się chwiejnie. Co mi przypomina... powinienem wrócić do własnej postaci nim dotrę do domu. Może to i szczęście, że się wywaliłem. Gdybym wrócił jako siostra, kto wie co by wąż...

...Co ja w ogóle robię?

Dlaczego, nawet po śmierci kochanej siostry, musiałem udawać jej ciało? I dlaczego musiałem dać dobrze "ją" sfotografować? To zbyt okrutne, nie zniosę więcej!
Dlaczego nie mógł od razu mnie zabić? Dlaczego nie spełnił mojego życzenia?

- Szlag by to... szlag!

Rozgoryczenie. Niegodziwość. Nic nie zdoła mnie uratować.
Co mam robić... niech ktoś mi pomoże... ktokolwiek...!

- Ayano? Hm, to naprawdę ty, Ayano, nie?

Odwróciłem się w stronę źródła głosu. W przyćmionym świetle latarni dostrzegłem sylwetkę Kisaragiego Shintaro.

- Co ty tu robisz w takim miejscu?

Co? Zaraz, teraz czułem ból, więc dlaczego nie wróciłem do własnej postaci?
...Cholera. Nie tak miało być. I dlaczego akurat teraz ze wszystkich osób musiałem spotkać jego?

- Co jest? Nie czujesz się dobrze? .... No tak, racja. Nauczyciel pewnie musiał na ciebie nakrzyczeć na wyrównawczych. No weź, to twoja wina, że nie umiesz się porządnie nauczyć. Nawet ja ci wcześniej udzielałem lekcji i to wszystko było...

- ...Zamknij się.

- C-co?! Ej, nie patrz tak na mnie...?

Odepchnąłem od siebie Shintaro, by w końcu stąd odejść.

- Ej! Co z tobą! Co się dziwnie zachowujesz?!

Odwróciłem się ku niemu, i wyrzuciłem z siebie rozdzierające słowa.

- To twoja wina. Za to, że nic nie zauważyłeś... To wszystko jest twoja wina.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz

Komentarz wyraża więcej niż 1000 wyświetleń - napisz coś!